harrier pisze:
Ja po prostu nie odnoszę wrażenia, żeby zawsze (w każdej sytuacji) auto na światłach było bardziej widoczne niż bez świateł, ja tej różnicy nie widzę... EOT
![[oczko]](./images/smilies/oczko.gif)
To nie jest EOT, bo moim zdaniem nie o to chodzi... Tzn. zgadzam się z Tobą, że nie zawsze i nie w każdej sytuacji, tylko że to wprowadza taką arbitralność oceny, bo każdy myśli inaczej i inaczej mu się zdaje, czy trzeba już włączyć, czy jeszcze nie, a w końcu okazuje się, że jest spory procent bezmózgów, którzy latem nawet o dwudziestej świateł nie włączą, bo "przecież jeszcze jasno", albo w deszcz, bo "przecież dzień", albo "jak wyjeżdżałem, to nie trzeba było palić świateł", itd. I to jest mój zasadniczy argument. Bo o ile dobrze sprzed 20 lat pamiętam, to w czasach jak wyglądałem Tacie zza ramienia (oczywiście bez pasów, fotelika itd. turlając się po tylnym siedzeniu dużego fiata
![[zlosnik]](./images/smilies/zlosnik.gif)
), to obowiązywała zasada, że "jak widzisz, że inni właczają, to sam włącz", i jak juz były warunki takie, że światła, to praktycznie nikt bez świateł nie jechał. Dodam, że wówczas można było dostać mandat za jazdę na światłach bez potrzeby!!! A teraz jak ustawa dzieli rok na część na światłach i bez, to już latem tak coś z 1/4 kierowców w ogóle ich nie używa, deszcz nie deszcz, las nie las, "bo nie trzeba", a z kolei część (w tym i ja) załapała taki dryg, że jednak wolą na światłach, i jest gorzej niż było, bo już się przyzwyczajasz, że na światłach jeżdżą, wyprzedzasz, a tu bulwa, tam gdzie miała być przerwa w sznurku z naprzeciwka, to jeden bez świateł jedzie... no i
Po prostu by nie było takiego miszmaszu, jakby był obowiązek po całości. Może zuzycie paliwa wyższa, ale drobna naprawa blacharska kosztuje więcej, niż można oszczędzić, nie mówiąc o poważniejszych przypadkach. Obowiązku niech sobie nie będzie, a mój indywidualny interes jest taki, żeby mnie ktoś zauważył z daleka, zwłaszcza na trasie.