Jesteśm już w z powrotem w domu . Smok łyknął 1868 km i nawet się nie zająknął - dzisiaj dostanie zasłuzone mycie, woskowanie i odkurzanie....
1.wyjazd
2.Stan licznika
3.Łódź przywitała nas deszczem i korkami.... Auto było załadowane mocno próbkami za co je z góry bardzo przepraszam...na focie jest szczytowe obciążenie ok 350 kg na szczęście tylko z Łodzi do Radomska... później już miała mniej.. ok 140 kg
4.A tu już Radomsko..
5. Po krótkiej wizycie u klienta mkniemy dalej na Wołoszczową ładnymi lasami..... w kierunku Kielc.
6. Dojeżdżamy do Kielc i paru złych skrętach trafiamy na dobry trop i trafiamy do kolejnego klienta....
7.W końcu zasłużony odpoczynek w Kraśniku, jednak mysli gdzieś tam na parkingu gdzie w deszczu stoi załadowana...
Ale rano stała na swoim miejscu z dumnie zadartym nosem zachęcając do dalszej podróży
Dalej polecieliśmy do Chełma (-u?????), później do Zamościa
oto jedna z moich realizacjiw Zamościu... prawda że ładny dach??
Następnie po przejechaniu kolejnego miliona dziur ukazał się naszym oczom Przemyśl...
Krótka wizyta u klienta i moja jedna z bardziej ulubionych tras w Polsce, Przemyśl - Sanok.
No i przez Krosno do Nowego Sącza do Zakopanego i znów upragniony sen. Nawet nie wyszliśmy na Krupówki
Za to widok rano...
Dalej rano kolejni klienci i odbiór Corsy z salonu Opel Marimex gdzie skasowali mnie 80 złotych za to że stwierdzili że samochód nie odpala

.... Odpalili auto jakimś sprayem i pojechaliśmy w kierunku Krakowa. Dalsza podróż nie była komfortowa bo nie mogło auto zgasnąć... Jednak moja kobita spisała się na medal i przez 9,5 godziny jazdy do domu i wizyt u klientów autko jej nie zgasło i szczęśliwie dojechaliśmy do domu ok 21....
Dzisiaj rano
[/img]http://mackuz.bolinko.org/is/img4/1157186657_14dom.jpg[img]
i stan końcowy licznika
[/img]http://mackuz.bolinko.org/is/img4/1157186715_15stanlicznika.jpg[img]
Reasumując: Auto spisało się naprawdę świetnie... Spalało średnio ok 10 litrów na 100 km. Ubtków w oleju slinkia jak i skrzyni nie stwierdziłem co wypadku tego drugiego jest dziwne bo skrzynia iejs mokra. Prędkość przelotowa ok 90-110 po zwykłoch drogach i 130- 140 autostradą...
Teraz jestem pewien, że gdyby dało się bez uszcerbku na zdrowiu silnika go zagazować to bym sobie pomykał Smokiem w trasy. M110 jest kochanym motorkiem... mruczy aż miło do czasu
Na prawde miła podróż służbowa. ( w przyszłym tygodniu juz niestety plastikiem

)
P.S. Zdaje sobie sprawę że to forum dla fanatyków majestatu starych mercedesów ale naprwadę uwielbiam uświadamiać młodych chłopaków w plastikach że emerytowany, załadowany MB połyka ich hulajnogi na śniadanie po to by samotnie i w spokoju przemierzać przestrzeń.
Wyraz twarzy innych kierowców jest jedną z najlepszych nagród za posiadanie w123 ( czy pewnie innych modeli ) z serduszkiem o dumnej nazwie M110.
Pozdr
Paweł