WeebShut pisze:
gorex pisze:
poprostu brak w polsce frajerów...
Ale frajerem już nie jest ten co z wyższym wykształceniem myje kible Anglikom ?
Frajerem tez nie jest ten kto sprząta kuchnie i pokoje hotelowe ?
No tak bo on to robi za EURO a nie za ZL, tam da się ( brzydko mówiąc ) wydymać, bo przy zarobkach anlików czy innych narodowości zbiera ochłapy, na które żaden z nich by się nie zgodził. Niestety wszędzie trzeba frycowe zapłacić, póki ten naród tego nie zrozumie nadal będzie słychać marudzenie ze wszystkich stron, ze u nas nie ma pracy. A ja kupuję Wyborczą w poniezdiałek w Warszawie i na 120 stronach ogłoszeń z pracą, przynajmniej kilka powtarza się już od 2 miesięcy.
Panowie żenada
![[szalone]](./images/smilies/szalone.gif)
szlag mnie trafia jak to słyszę
![[szalone]](./images/smilies/szalone.gif)
.
No nic życze powodzenia na zachodzie
![[szalone]](./images/smilies/szalone.gif)
Widzę, że masz jakiś poważny uraz do osób wyjeżdzających za granice pracować, to już kolejny Twój post w tej materii. Więc ja Ci może napiszę jak się sprawy mają w małym mieście żebyś może przestał oceniać inncy z perspektywy Opola czy też Stolicy.
Otóż w małych miastach nie uświadczysz pracy która daje perspektywiczne szanse awansu, rozwoju zawodowego czyli najprościej pisząc kariery. Pani w urzędzie pracy z rozbrajającą szczerością informuje zainteresowanych żeby nie liczyli na pracę za więcej niż 800 pln. I nie bardzą ją interesuje, że jesteś po studiach znasz języki bądź masz ukończone kursy. Oferty jakimi dysponuje dla młodych zdolnych to stanowiska: magazyniera w hurtowni budowlanej, sprzedawcy czy też pracownika linii produkcyjnej w fabryce rowerów. Wszystkie lepsze posady w pierwszej kolejności obsadzane są znajomymi oraz znajomymi znajomych. Większość niestety nie ma takich znajomości. Proszę zatem abyś w końcu pojął, że dla tych ludzi decyzja o wyjeżdzie nie jest decyzją prostą ale mając na uwadze prace fizyczną w polsce za 1000 pln i ciułanie do pierwszego wolą wyjechać aby pracować także fizycznie ale za 4000 pln.
Zaraz pewnie napiszesz, że przecież mogą wyjechać do Warszawy lub innego wiekszego miasta i tam próbować szczęścia. Powiedz mi tylko ilu absolwentów ekonomi marketingu i wieeeeeelu innych kierunków jest w stanie przyjąć stolica ? Ilu jest w stanie zapewnić taką pracę aby mogli godziwie żyć i nie martwić się o to że jak wyjdą dziś na przysłowiowe piwo to może zabraknąc na coś innego ? Myśle że gdyby mieli równorzędny lub choć trochę zbliżony wybór wyjeżdzaliby w dużo mniejszych ilościach. Weż także pod uwage to, że wielu znanych ludzi zaczynało od pracy na zachodzie na zmywaku czy też kuchni i wszyscy Oni wypowiadają sie o tym jako o bardzo dobrej szkole życia, dziś zmywak za rok , półtora dobre stanowisko własna firma .....
Ja sam zamierzam próbowac sił w kraju , gdyż mam w miarę wolny zawód ale nie ganie ludzi za to, że decydują sie na wyjazd tylko dlatego że chcą dobrze żyć i często godzą sie na "uwłaczające" ich umiejętnością stanowiska w zamian za możliwośc zrealizowania marzenia o wakcjach na przykład w Ameryce Południowej ...
Proszę Cie więc zachowaj sowje skrajen sądy dla siebie , przynajmniej w kwestii wyjazdów zarobkowych .
Pozdrawiam.