damian pisze:
A jechałeś kiedyś w piękny słoneczny dzień pod słońce? Fajnie się wyprzedzało? Jak fajnie i było okej to gratuluję i zazdroszczę sokolego wzroku
Jechałem. Nie wyprzedzam póki nie mam pewności, że jest na tyle wolnego miejsca, żeby ten manewr przeprowadzić. Poza tym nie twierdzę, że nie ma w ładne, słoneczne dni sytuacji, kiedy trzeba włączyć światła... są i wtedy włączam.
Marv pisze:
co mysla ze jest ladny lipcowy dzien, przejazdzka lasem to ich swietnie widac
Zgadza się, nie mniej ja to się zawsze bardziej boję, taki bezmyślny będzie wyjeżdzał z zakrętu środkiem, albo ścinał zakręt... już tak kiedyś w las musiałem uciekać ... i co nam wtedy po światłach było?
Nie mam się zamiaru z wami tutaj sprzeczać, opinia jest jak dupa, każdy ma swoją. Od dzisiaj jeździmy na światłach i na tym koniec, a jak będzie obowiązek jeżdżenia cały rok na światłach to będziemy wszyscy zgodnie jeździć... bez przekonywania nikogo na siłę o słuszności takiej jazdy. Ja po prostu nie odnoszę wrażenia, żeby zawsze (w każdej sytuacji) auto na światłach było bardziej widoczne niż bez świateł, ja tej różnicy nie widzę... EOT
kryniu pisze:
A ja mam wrażenie ,że ten kto nie jeździ na światłach to tkwi w przekonaniu,że mu żarówki za dużo prądu zużyją
To rzeczywiście byłoby śmieszne, martwić się o spalanie na włączonych światłach jak auto i tak kotłuje 16l/100km. :)))
kryniu pisze:
w takiej sytuacji:las,zacieniona droga,słońce w oczy,manewr wyprzedzania
Nie wydaje mi się, żebym napisał gdzieś, że światła są w ogóle nie potrzebne.
Pozdrawiam,