filippo pisze:
BamBam pisze:
stawiam na wiatrowke
A ja na Tolka Banana. Zachowaj takie pomysły dla siebie. Proszę.
Skoro sąsiad zostawia im tam jedzenie to niewiele to pomoże. Może wartobyłoby z nim o tym porozmawiać i zaoferować pomoc np. znalezienie piwnicy w której mogłyby one siedzieć takiej która byłaby oddalona od klatki schodowej by nie roznosiły się zapachy, poprosić go o utrzymywanie porządku w miejscu gdzie one mieszkają. Poza tym najważniejsza kwestia to poinformowanie o możliwości wykastrowania kotów tak by się nadmiernie nie rozmnażały. Schroniska dla zwierząt i niektóre zakłady weterynaryjne oferują to za darmo. Zapewniam, że satysakcja z takiej współpracy z sąsiadem będzie znacznie większa niż barbarzyńskie strzelanie do kotów.
Gdyby napisał,że stawia na przeciągniecie kota, to chyba byś go zadźgał postami.Włącz sobie funkcje "wyczucie ironii".Nikt powaznie myślacy nie będzie tracił srutu na takie zwierzeta.
Z ludzmi pokroju sasiada trzymającego dziesiątki kotów nie ma możliwości zawarcia kompromisu.Są to ludzie ,którzy mają klimat wszytskim znanej Violetty:)
Chorzy psychicznie.Bo czy normalny jest typ,który do nie tylko swojej piwnicy spedza kociarstwo z całej okolicy?
Potrzebne sa twarde i zdecydowane rozwiązania.
Ale wywózka na własną reke do schroniska ,co odpada raczej.
Ciągłe interwencje czy na policji czy u zarządcy bloku\osiedla.
Czy wytrucie ich,jak nic innego nie pomoże.
Wiem jaki jest smród z kociarstwa.
Teraz spoko,tylko fetor.
Ale co w marcu keidy zaczną podryw?
Trzeba twardo działac.
Pogadaj z sąsiadami,moze masz jakiś krewkich lokatorów ,którzy załatwią sprawe raz na zawsze.
Re.Flippo,nie bój się nawet gdyby zgładzili je śrutem wszystkie, to ichj nie skonsumują:)