W Sobotę (28.10.2006) wybraliśmy się do Kalisza samochodem kolegi Maćka (swinx_wawa).
Plusy:
- silnik i skrzynia pracują bez zarzutów
- wycieków brak
- skrzynia nie spóźnia, ładnie przerzuca (ciężko policzyć, na którym biegu akurat jedziemy)
- w samochodzie przy 160km/h jest cicho jak makiem zasiał, nie buja, nie chula
- nivo działa
- tłumiki wyglądają na nowe
- w środku bardzo czysto
- do samochodu jest komplet dokumentów, 4 kluczyki, książka serwisowa z przebiegiem do 226 000 o ile dobrze pamiętam
- oryginalne klucze i hak w schowku
- koło dojazdowe nigdy nie ruszane
- wszystkie gadżety w środku działają (jakie fajne te grzane dupy

:D:D)
- opony w bardzo dobrym stanie
- ładnie ściemnione szyby (choć reszcie "badaczy" się niepodobało

)
- ABS działa
- tapicerki niepoprzecierane
Dwa minusy i jeden* z nich przesłaniający mi wszystkie plusy:
- w tylnim zawieszeniu coś piska, prawdopodobnie jakieś gumy
-* jest trochę rudego od spodu i z zewnątrz, jako, że samochód jest koloru białego to wszystko widać jak na dłoni
Miejsca, w których stacjonuje ruda:
- ranty drzwi, progów
- na klapie jakiś mały wyprysk
- na blotniku prawym to zrobienia 2 miejsca
- pas przedni - rudy nalot na tych dwóch "łapach"
- patrząc od strony maski po prawej stronie gdzie jest kawałek wolnego miejsca jest rudy nalot wielkości pięści, prawdopodobnie w miejscach gdzie jest osprzęt silnika też coś się znajdzie, ale nie widać tego patrząc z zewnątrz
- z tyłu zaglądając pod kufer jest też trochę nalotu na prawie całej szerokości
W swojej W201 pod spodem wogóle nie miałem rudego i pewnie dlatego tak przeżywam.
Fakt faktem, że samochód dostał w kość od soli. Jak zapytałem skąd przywieziony samochód wszystko stało się jasne (Ga-Pa).
Powiem szczerze, że gdyby nie było rudego to właśnie byłbym już w trasie po samochód, a tak mam spory dylemat.
Po zakupie od razu trzeba by zrobić te miejsca, żeby przez zimę gorzej się nie rozhulało. Sam nie wiem. Doradźcie coś
