hogben pisze:
Możę byc Pan pewien,
Bez przesady aż tak stary nie jestem a tutejsze zwyczje nie wprowadzają słowa "Pan". A i ja o to nie prosiłem.

hogben pisze:
że jeżeli jeszcze kiedyś przez bezmyślnośc , głupotę , czy niski poziom testosteronu ktoś zrobi krzywdę któremuś z moich bliskich to z pewnością namacalnie poczuje moją dezaprobatę.
To jest niezgodne z prawem a o przestrzeganiu prawa cały czas tu debatujemy. Każdemu zdarza się przekroczyć przepisy ale mówimy o tych co czynią to notoryczniem i jak najbardziej świadomie (bo który gliniarz doścignie motor a samochodziarze to frajerzy - słyszałem "na własne uszy"). Gdyby to były sporadyczne wypadki nie zabierałbym głosu.
Możemy pogadać o tolerancji - wbrew pozorom pomimo przydomka "DEBIL" toleruję te osoby na drodze (raczej nie mam innego wyjścia). Mogę tylko w jakiś sposób walczyć co czynię wyrażając swoje poglądy na publicznym Forum. Tym bardziej że zaliczam sie do osób poszkodowanych przez tą grupę.
Gwoli wyjaśnienia - DEBIL - jest to dla mnie synonim pewnej grupy ludzi na drodze łącznie z pieszymi. Cechuje tą grupę irracjonalne działanie zdecydowanie niebezpieczne dla innych. Brak zastanowienia, rozwagi i
nie liczenie sie z innymi na drodze oraz człowiek
świadomie to "praktykujący" = DEBIL - przecież każdy ma na to jakąś nazwę.
hogben pisze:
Lecz rzecz w tym Panie AndyS , że ja nie wrzucam do jednego wora wszystkich jak leci. Nie powtarzam tyleż powszechnych , co nieprawdziwych opinii.
I ja mam różne worki. Ale mieszkam w Sopocie i latem na codzień widuję "śmietankę" motorowych jeźdźców i ich popisy. Jakoś nie widuję (wyłączając "Harleyowców" - ci tylko hałasują - inny worek) tych jadących
w miarę przepisowo (jest lato, kurort, dziewczyny - troche fantazji = OK - tolerancja) ale notoryczne ruszanie watahy spod świateł na tylnym kole aż do prędkości 120-140 km/h wyrobiło we mnie poprzednio prezentowany pogląd.
hogben pisze:
Lecz niestety z wiekiem i nabywanym doświadczeniem narasta ilośc paradygmatów ( trudne słowo ) determinujących ( jeszcze trudniejsze słowo) nasz sposób postrzegania i oceny rzeczywistości , więc niestety nie żywię najmniejszej nadziei iż Pana przekonam.
Mogę się zgodzić że wpłynęło na to miejsce mojego zamieszkania. Trudnych słów ani trudnych wyzwań się nie boję. Każde logiczne argumenty które mnie przekonają są w stanie zmienić moje poglądy (jeszcze)

Z wiekiem i nabywanym doświadczeniem rośnie także IQ (z definicji) oraz "rozsądek" w obawie o własne życie - oczywiście do pewnego wieku. Myślę że jeszcze go nie przekroczyłem.

hogben pisze:
Przepraszam również, jeżeli poczuł się Pan osobiście dotknięty jakąkolwiek częścią moich postów w tym temacie.
Kolego (mam nadzieje że różnica poglądów nie poróżniła nas zbytnio) nie poczułem sie dotknięty - tu nie chodzi o mój "honor", o obrażanie się i wzajemne niesnastki tylko o życie wielu młodych ludzi na motorach (i nie tylko).
hogben pisze:
i nie każdy motocyklista to szaleniec czychający na Pańskie życie Nie można uogólniac swoich najbardziej nawet traumatycznych przeżyc , bez ryzyka niesprawiedliwej i niesłusznej oceny innych.
Opisuję WYŁĄCZNIE to co widzę na codzień i nie koloryzuję. Tu w Sopocie bywa czasem motocyklowy horor.
A tak dla ścisłości - na codzień po Sopocie całe lato poruszam się skuterem Honda a i motor (nie ścigacz tylko jakiś tam Hyosung) też często jest w użyciu. Nie jestem zatem wrogiem motocyklistów tylko wrogiem braku ich rozsądku.
P.S. Co roku w maju-czerwcu ściąga do Sopotu tysiące motocyklistów na zlot. Ze 3 lata temu początek kolumny był w Sopocie a koniec w Gdyni (7km). Takie "coś" rozumiem i pochwalam. A po co komu te "gówniarskie" popisy szybkości często kończące się tragicznie.