Witam!
Calkiem niedawno, wracajac moja swierzo kupiona w Szwajcarii Lalunia, nadzialem sie pod Zurichem na komis, jakiego jeszcze nie widzialem. Staly tam prawdziwe klasyki roznych marek, wypieszczone, doprowadzone do oryginalnego stanu (a znajac pieczolowitosc Szwajcarow, ktos po prostu o nie bardzo dbal od nowosci, hehe). Postanowilem sie nimi z Wami podzielic.
Dwa pierwsze (nie pamietam oznaczenia modelu) byly cholernie drogie (98 i 115 tys CHF czyli na nasze ponad 250 tys zl plus akcyza 65% hehehe).
http://mackuz.bolinko.org/is/img4/1154854471_fotka1.jpg
http://mackuz.bolinko.org/is/img4/1154851384_fotka2.jpg
Trzeci, ktory mi najbardziej sie spodobal, mial oznaczenie chyba 280SL, byl po prostu piekny. Za takie auto oddalbym temu jajoglowemu szwajcarowi zone (jakbym taka mial)

Niestety auto chyba bylo perelka serwisu (i tegoz garazu), bo mialo blachy garazowe i nie bylo do sprzedania. Teraz pytanie do Was. Czy jest wogole mozliwe u nas kupic takie autko (mowie o tym bialym, bo tamte dwa to chyba straszne unikaty)? Ile toto moze kosztowac? Tak z czystej ciekawosci
http://mackuz.bolinko.org/is/img4/1154851658_fotka3.jpg
Sorki za jakosc fotek, nie mialem aparatu, tylko to badziewie w komorce..
Dlugo nie moglem spac, jak zobaczylem te perelki.
Powiem wiecej. W srodku stal jeszcze SL z lat 70-tych, a obok niego nieco mlodsza Testarossa. Szczerze mowiac jak sie wsiadlo do jednego i drugiego, to Ferrari bylo wykonczone jak PF126p. Tandeta, tragedia, nawet ta skora na siedzeniach, jak z koniecznosci i dorobiona u pana Zenka w piwnicy. Przelaczniki jak z malucha, tyle ze pod maska pewnie huragan

W kazdym razie nie zachwycil mnie ani troche...
Pozdrawiam!