Dzisiaj siedziałem sobie w domku, kiedy z ulicy dobiegły mnie dźwięki syren policyjnych, odgłos śmigłowca i głośne krzyki. Zaciekawiony wyszedłem na balkon i oto co widzę:
-niezbyt liczna grupa "kibiców" jednej z łódzkich drużyn robiąca tyle hałasu, jakby było ich tam conajmniej 10x tyle. To akurat dobrze! Gorzej z tym, że ich okrzyki nie skupiały się na glorfikowaniu swojego zespołu, a jedynie na wyzywaniu "sąsiedniej" drużyny - również z miasta Łodzi przy użyciu słów, których zacytowania słusznie zabrania mi regulamin tego forum.
-oczywiście o to, aby ów grupka nie zdemolowała połowy miasta musiała zadbać policja. Naliczyłem 23 radiowozy i kilkunastu pieszych:
-i do tego jeszcze to:
Ile pieniędzy musiał taki spacerek kosztować..

Ile pozytywnych rzeczy mogła by zrobić policja w tym czasie, gdyby nie musiała akurat hołoty pilnować...?
Zaciekawiony sprawdziłem co to za macz odbył się dziś w Łodzi- okazało się że było to jakieś spotkanie z drużyną z Bielska, w zasadzie bez znaczenia- "o pietruszkę". Najbardziej wyzywana przez "kibiców" drużyna nie miała z tym nic wspólnego.
To jest dopiero prostactwo na drogach - w dosłownym słowa zanczeniu
Jejku ... pozostaje mieć nadzieję że takich ludzi nie pojechało do Niemiec za dużo, bo w środę może być źle...
Dodano po 7 minutach.:
Napisałem tego posta w zasadzie jako ciekawostkę. Proszę w żadnym razie nie doszukiwać się "mundialowego" podtekstu. Po prostu tamat jest o prostactwie, a tu jest właśnie tego obraz.
Zastanowił mnie zwłaszcza koszt takiej wycieczki...