Witam
już się odzywałem na tym forum szukając mechaników w Krakowie ale powinienem zacząć tutaj i się przedstawić
tydzień temu kupiłem MB 200 TE w124 w Niemczech, to już pisałem gdzie indziej. A dzisiaj hmm, a dzisiaj już dołożyłem sobie dodatkowych kosztów i frustracji. Ale może od początku.
MB był sobie lekko stuknięty - nie wykluczone, że ja też kupując go - właściwie to szukałem innego auta, nie myśląc o MB ale w końcu jak go zobaczyłem to pomyślałem sobie ... że kiedyś trzeba zacząć realizować marzenia z dzieciństwa - no to może pomyślałem to trochę później, zastanawiając sie dlaczego go kupiłem

. Moja pierwsza i najulubieńsza resorówka to był merc w123 coupe z otwieranymi drzwiami !!! - kto pamięta lata 70 i resorówki z pewexu, czyli sklepu za walutę zabronioną reprezentowaną przez bony jakieś tam, to mnie zrozumie

.
Stuknięcie zaliczył od czoła, powyżej zderzaka: stłuczone reflektory, grill, te plastykowe osłony koło chłodnicy, wgięty przedni pas, zgięta maska, popękana osłona wentylatora, rozwalone prawe nadkole i parę drobiazgów typu wyrwana antena, trochę przyłamane prawe lusterko.
chłodnica nie draśnięta, płynu chłodniczego nic nie ubyło, a innych rzeczy trudno było posprawdzać, a nie było w pobliżu kanału czy podjazdu

.
Tyle, że stał od stuknięcia prawie trzy miesiące pod chmórką i odpalił od pierwszego razu. Cusik skrzypiało nieźle przy prawym zawieszeniu przednim ale uznałem, że to pewnie sworzeń. Przez to skrzypienie trudno było posłyszeć inne odgłosy, hehe.
No dobrze kupiłem. Na szrocie dokupiłem reflektory (niestety z dwóch różnych merców, co widać po przejrzystości szkieł), dokupiłem grill, załatwiłem formalności - o żeby u nas tak sprawnie można było załatwić wszystko. Podprostowaliśmy z kolegą przedni pas aby się maska zamknęła, zabezpieczyliśmy ją jeszcze taśmą do mocowania bagażu i do domu.
Po drodze dało się wyczuć parę innych rzeczy. Zawieszenie na tyle skrzypiało, że dobudziło celników na granicy, więc w nagrodę przeglądnęli nam bagażnik z transportem echte Deutsche proszek do prania dla rodziny

w sumie ciekawe co do naszego proszku dosypują po drodze z Niemiec, że jest dużo gorszy. Dawniej chodził taki kawał jak się w Polsce robi papierosy, pewnie nic się nie zmieniło.
A tutaj - na razie jest wyklepana maska i wyprostowany pas przedni, wszystko pasuje ładnie, wymieniony przedni błotnik prawy - ciekawe czy lewy też już bierze rdza z przodu nad uszczelką. Wydaje się, że ta uszczelka dobrze (z punktu widzenia rdzy) zatrzymuje tam wilgoć.
Wymieniony olej i filtr, filtr powietrza.
Do wymiany świece i zobaczymy co jeszcze. Wg książki serwisowej, kilka lat temu wymieniona była pompa hamulcowa i płyn.
Skrzypiał rzeczywiście sworzeń ale przy okazji okazało się, że sprężyna jest pęknięta i super fachomajster bez nawet dzwonienia do mnie (bo przepadł mu nr tel.) założył wzmacniane sprężyny (bo innych nie było w najbliższej okolicy) przy których auto wygląda jak ni pies ni wydra podobne do tarpana czy innego takiego. Niestety nie wiedziałem na początku gdzie pójść i trafiłem jak trafiłem, z gościem nie idzie się dogadać więc mam do wymiany przednie sprężyny i kolejnego mechanika skreślonego. Potrzebuje ktoś może przednie sprężyny wzmacniane, mało używane? (wrzucę na allegro jak ściągnę).
Niestety dopadł mnie dłuuuuuuuuuuuugi łikend i d... zbita, nie ma gdzie się udać, oprócz zasłużonego, lub nie, wypoczynku.
Namierzyłem na razie dwa warsztaty naprawiania mercedesów w Krakowie (dzięki Croolick

ale najwcześniej mają czas po niedzieli, a ja muszę mieć w piątek sprawne auto

hehe
Z innych ciekawostek które już zdążyłem zaobserwować to grzanie na maxa, już pisałem i czytałem na forumach co sprawdzić, choć jeszcze nawet nie miałem czasu poszukać tych elektro-zaworów (przed akumulatorem czy jakoś tak).
Następne to reakcja na deszcz, czyli wcale nie jesteśmy nieprzemakalni

woda pod nogami kierowcy (moimi się rozumie) i tego kto siedzi po prawej od kierowcy (najczęściej moja, żona

. Na razie doczytałem aby sprawdzić szyberdach, bo szyba jest zdaje się w w124 wklejana.
Poza tym cieknie z pod bocznych tylnych okien przy bagażniku kombi

, Widziałem tam wodę po prawej stronie ale myślałem, że nalało z otworu po wyłamanej antenie. A uszczelkom się nie przyglądnąłem na tyle dokładnie. Coś już też znalazłem na ten temat na forum ale nic zachęcającego (wymieniać czy uszczelniać o to jest pytanie) . Na pewno podszybie w tym tylnym oknie po prawej już mocno rdzewieje.
Parę innych przypadłości cudownie minęło po wymienieniu wszystkich bezpieczników

O innych przypadłościach być może jeszcze nie mam pojęcia

)
Puki co, zamówiłem książki typu sam naprawiam, przynajmniej do w124 są dostępne.
Muszę w najbliższym czasie jeszcze posklejać osłonę wentylatora (jeszcze nie wiem czym) i naprawić ogrzewanie

i parę innych drobiazgów, np. podświetlanie przełącznika świateł. I wreszcie doczyścić tapicerkę, poprzedni właściciel woził psa, a pies jak to pies.
I naprawić to co zchrzaniłam dzisiaj!!!
Bo dzisiaj to lepiej jak bym nie wychodził z domu - są takie dni. Niestety mając rodzinę nie da się zastosować techniki przeczekania typu: postawimy koło łóżka butelkę dobrego (no to zależy) wina, przykryjemy się kołdrą i udajemy, że nas nie ma
Ano zachciało mi się zaparkować na takim typowym u nas parkingu: ogrodzenie i gdzie nie gdzie wbetonowane w podłoże rurki albo kształtowniki z dospawanymi koluchami na łańcuchy. Łańcuchy są u nas bardzo potrzebne aby sobie zamknąć kawałek terenu śpiewając "móóóój jest ten kawałek podłogi". W taki właśnie cudowny kołek wtarabaniłem się cofając, a cofałem dość szybko, bo co chwilę coś jechało. Prawym tylnym rogiem auta. Kołek był wbetonowany nie przy krawężniku tylko tak metr od niego, na tyle niski, że go nie zobaczyłem ale na tyle wysoki aby rozwalić mi kawałek zderzaka, listwy pod nim, wgiąć nieźle podłogę pod prawą skrytką w burcie i przygiąć (w sumie całkiem porządnie zmasakrować) rurę wlewu paliwa do baku

.
Aby z niego zjechać musiałem poprosić najbliższego mechanika o windę i pomoc. Najgorzej chyba z tą rurą wlewu do baku. A tu znów kolejny dzień dłuuuuuuuuuuuuugiego łikendu.
c.d.n.
to jest czwarty wieczór czytania tego forum, właśnie przeczytałem temat o testach środków do konserwacji profili - super. Ciekawe czy coś o zmasakrowanych kołkami rurach wlewu baku znajdę. Pewnie nie, to forum o samochodach, a nie o ciężkim sprzęcie do robót ziemnych.
Pozdrawiam