Nie chciałbym być kontrowersyjny

ale nie rozumiem rozentuzjazmowania mercedesiarzy nt. wskazań ciśnienia. Przecież jest to tylko wartość poglądowa, która ma świadczyć że ciśnienie w układzie po prostu jest. Na wolnych obrotach może być 1bar i mniej i nic się nie powinno dziać (widziałem 240D które z tym jeździło ze dwa lata bez sensacji), film olejowy jest i tak wystarczający gdy silnik pracuje bez obciążenia, ważne jest żeby ciśnienie gwałtownie "skoczyło" do 3 po dodaniu gazu, by pod obciążeniem nie "złapało" nam panewki bo będzie dramat.
Najlepszym przykładem jest moja beczka, która po długiej jeździe ma na wolnych obrotach ma "trochę powyżej" 1bara, tyle samo miała 350tys km temu czyli przed remontem "góry" (jeden tłok był przepalony, kompresja na pozastałych nazwijmy to "różna"

) Panewki czy pompka nie były ruszane, bo nie było takiej potrzeby (mimo takiej wartości ciśnienia).
Jeżeli już chce się porównywać minimalne ciśnienie to powinno się podawać przy tym
precyzyjnie obroty silnika, przecież niewielka zmiana obrotów np o 100obr/min powoduje zmianę tegoż ciśnienia, a z fabrycznych obrotomierzy nie jestemy w stanie określić jakie dokładnie obroty ma nasz silnik. Moja beczka ma obroty ustawione bardzo nisko, 95% beczek które spotykam terkoczą na wolnych zdecydowanie szybciej (wrażenia słuchowe, nie pomiar!) więc porównanie ciśnienia mija się z celem według mnie. Nie wiem jaka jest procedura pomiaru ciśnienia według serwisówki mercedesa, ale np w porsche minimalne ciśnienie to 4 bary ALE przy obrotach 5000obr/min i temperaturze oleju 80-100 stopni C. Dokonując pomiaru według tych reguł możemy diagnozować stan silnika, wskazanie naszego mercedowskiego manometru to jak pisałem tylko pogląd, kontrolka działania... Oczywiście zgadzam się z tym, że jeżeli ciśnienie jest niskie (czytaj wyraźnie niższe niż w nowym czyli po remoncie
![[oczko]](./images/smilies/oczko.gif)
silniku ) to świadczyć to może o wyeksploatowaniu łożysk ślizgowych, czy pompy olejowej czy też jakiejś nieszczelności układu...
Równie ważna jak obroty jest lepkość oleju, to o czym wspomniacie w ostatnich postach, już sama zmiana oleju zmienia nam ciśnienie...
Robiąc "pomiar" na podstawie wskaźnika ciśnienia oleju wycechowanym co 1bar, korzystając przy tym z obrotomierza z podziałką 500obr/min nasz pomiar jest guzik wart, taka jest prawda
![[zlosnik]](./images/smilies/zlosnik.gif)
A jak ktoś (np ja) nie ma na pokładzie obrotomierza to już wogóle szkoda czasu
Nie chcę wyjść tu na jakiegoś moralizatora, ale z "pewnych doświadczeń życiowych"

jestem wyczulony troszkę na punkcie wszelkiej maści pomiarów.
Pozdrawiam i apeluje do założyciela tematu o nie markowanie wskaźnika!! Bo to nieładnie
(mam nadzieję, że nie zrzucicie Koledzy teraz na mnie jakiejś klątwy czy zgoła ekskomuniki za "wymądrzanie się")
