Oleje syntetyczne mają wiele dodatków myjących i dlatego w silniku, który wcześniej jeździł na mineralnym mogą zrobić spustoszenie...
Niech każdy jeździ na czym chce, a ja będę jeździł na mineralnym. Jeśli motor od początku na takim jeździł to niemożliwym jest jego dokładne umycie.
Przy ujemnych temperaturach faktycznie mineralny robi sie gęstszy, ale nie przesadzajcie, bo nie ma problemu z jego rozprowadzaniem. Gdyby tak było to motory notorycznie by padały te 20 czy 30 lat temu. U nas w Kraju taksówkarze jeżdżący na gówno wartych olejach w archaicznych motorach dolnozaworowych Warszawianek przejeżdżali do 250 tysięcy km między naprawami głównymi (oczywiście przy określonym stylu jazdy), więc Panowie nie przesadzajcie proszę.
Poza tym na zimno olej wprawdzie jest gęsty, ale w zimnym motorze siły tarcia są znikomie małe. Na zimno motor warto rozgrzać, a nie od razu w drogę, a co niektórzy to jeszcze w palnik! Na Waszym miejscu to zatroszczyłbym się o częstszą zmianę oleju zarówno w dieslu jak i benzynie. Nauczony od Ojca olej zmieniam co 5 tysięcy km. Pamiętajcie, że w benzynowym silniku przy pracy na ssaniu do oleju przedostaje się niespalona benzyna rozrzedzając olej, a tym samym pogarszając jego właściwości smarne. Dlatego częstotliwość wymiany oleju uzależniam od ilości uruchomień na zimnym motorze, a potem dopiero od przejechanych km. W zimę olej powinien być zmieniany częściej. Policzcie sobie ile razy uruchamiacie zimny motor od wymiany do wymiany. Przy jeździe w mieście napewno wiele razy co innego na trasie. Zbyt gęsty olej niedobrze - zbyt rzadki też źle...
W Szwecji przeprowadzano testy zużycia silników benzynowych. Okazało się, że przejechanie 1 km na zimnym motorze w mieście z włączonym ssaniem zużywa motor tak jak przejechanie 700 km z rozgrzanym motorem w trasie

.
Tak na koniec to uważam, że mocno przesadzacie z bardzo szkodliwym odpalaniem motoru na mrozie na mineralnym oleju. Jest gęstszy niż syntetyk, ale przez noc nie spłynie z wałka (ew. wałków), ścianek cylindra i tak dalej. Jest coś takiego jak film olejowy

. Dużo bardziej szkodliwe dla motoru niż codzienne poranne odpalanie na mrozie jest długoterminowy (kilku miesięczny) przestój motoru i odpalenie. Wtedy motor ma duże większe szanse się przytrzeć.
P.S. Jak zrobicie ten eksperyment z lodówką to pokropcie sobie opuszki palców tym "galaretowatym" mineralem i potrzyjecie palcami o siebie. Czy rzeczywiście jest aż tak gęsty, że są jakieś problemy z jego rozprowadzeniem

?