Mitu pisze:
Zastanawiam się tylko po co doprowadzili rurkę z olejem do licznika

?
Chyba po to, aby wskazania były możliwie jak najdokładniejsze

?
Pewnie znowu się narażę, ale dla mnie jest to wynik niechęci mercedesa (w tamtych czasach) do eksperymentowania z wszelkiego rodzaju elektryką, takie "ciśnieniowe" rozwiązanie czujnika było dużo prostsze w wykonaniu (i tańsze!), przecież to kawałek zwykłej miedzianej rurki od silnika do wskaźnika stanowiącego manometr z rurką Bourdona. Jest to zwykle precyzyjne urządzenie, pozwalające na dokładne pomiary ale tylko w przypadku gdy skala jest jest np. w dziesiątkach bara a nie w jednościach jak w mesiu (oczywiście w tym zakresie pomiarowym!). Przecież tego samego typu (co w naszych wskaźnikach) są manometry do sprawdzania ciśnienia oleju używane w warsztatach do diagnozowania układu olejowego czy silnika. Też mają rurkę Bourdona, tyle że są one wycechowane znacznie dokładniej!
Elektryczny czujnik/wskaźnik ciśnienia to już więcej zachodu, przy silniku potrzebny był przetwornik ciśnienia (dość pokaźny i średnio niezawodny w tamtych czasach) później jakieś kabelki... i wreszcie wskaźnik w desce rozdzielczej... Po co tyle zachodu, skoro rurka Bourdona bardziej niezawodna i prostsza w konstrukcji? Po co zmieniać jak coś jest dobre? Myślę, że podobnie jest z gaszeniem dieselka na podciśnienie, "konkurencja" (nie wiem jaką "popularną" markę można było wtedy nazwać konkurencją dla mercedesa) stosowała elektrozawór w pompie wtryskowej, a mercedes przez lata, z uporem godnym lepszej sprawy, podciśnienie... To było typowe mechaniczne podejście do konstrukcji samochodu i w tym tkwi niezawodność mercedesów... Odkąd auta (w tym mercedesy) naszpikowano elektroniką to już o legendarnej niezawodności możemy zapomnieć... Elektronika jest wprawdzie wysoce niezawodna, ale samochody są nią tak nafaszerowane, że statystycznie mogą się częściej psuć. Pomijając oczywiście błędy montażowe/konstrukcyjne itp.
Pozdrawiam! Mam nadzieję, że ktokolwiek się ze mną zgodzi
