Czemu tacy ludzie o jakich piszecie nie jeżdżą dajewo? W prawdzie widziałem kilka przypadków, ale tylko w Leganzie i Chairmanie, bo to modele z wyższej półki. Lanosami i Nubirami jeżdżą drobniejsze cwaniaczki. Ci ważniejsi (i bardziej nadziani, a trzeba dodać, że oni nadziewają się na ludzkiej krzywdzie) jeżdżą MB i BMW, bo to bardzo dobre samochody. Tacy kolesie prawie nigdy nie jeżdżą niczym starszym od W 124, czasem W 126, a to dlatego, że dla nich np. W 123 ma przestarzały wygląd i z reguły kojarzą to auto z wersjami 200 D. Oni nie zdają sobie sprawy jak wspaniałe są starsze MB! Dla nich to bezwartościowa kupa złomu, na który nie lecą panienki i aż dziwne, że ta kupa złomu jeszcze w ogóle jeździ. Wielka szkoda, że upodobali sobie MB i BMW. W ostatnim czasie można zauważyć, że w łaskach jest BMW. Mam sentyment do BMW, napewno nie taki jak do MB, ale naprawdę duży. Wielokrotnie na drodze spotykałem się z brakiem kultury i szpanerstwem takich ludzi. Muszę przyznać, że wielokrotnie dawałem się ponieść emocjom (i żałuję tego) i odpłacałęm im tym samym. W wielu przypadkach tylko cud uchronił mnie i ich od poniesienia kosekwencji (czyt. od wypadku). Nie radzę nikomu próbować się z nimi mierzyć, nawet jeśli macie bardziej dynamiczne auta od nich. To się może bardzo źle skończyć. Na jednych światłach ich obiedziecie, a na następnych oni wysiądą z samochodu i pozbawią was zdrowia lub auta albo jednego i drugiego. Lepiej sobie odpuścić. Nie będę tu przytaczał sytuacji jakie miałem, ale wierzcie czasem było naprawdę ciepło. Przez pewien czas jeździłem W 126 500 SE i wtedy nie jednemu chciałem pokazać co znaczy MB, ale teraz wiem jakie to było głupie. Jeszcze "lepiej" było jak jeździłem W 123 280 E z manualną skrzynią. Auto było w kolorze żółtej sraczki i naprawdę każdy patrzył na mnie jak na "ubogiego krewnego". Uwierzcie mi nie jeden się MOCNO zdziwił i przeliczył... Tylko co mi z tego? Chyba nic poza satysfakcją i wspomnieniami.
Dość tych rozważań. Ostatnio spotkało mnie coś znacznie spokojniejszego i milszego. Jechałem z koleżanką odwieźć ją do domu. Było około 21.30. Jedziemy przedłużeniem ulicy Odrowąża w kierunku Białołęki - nieważne. Droga pusta, a na celowniku mam BMW serii 7 "Rekin" (E 23). Marzę o takim aucie. Dla mnie to najpiękniejsze BMW jakie kiedykolwiek stworzono. Koleżanka mnie podpuszcza, więc dodaje mocy i je doganiam, co by się lepiej przyjżeć. Kolor złoty albo zielono-seledynkowy. Naprawdę przyzwoity stan. BMW skręca w prawo. Magda mówi (ona szaleje za BMW), że do niej do domu też można dojechać jak się skręci w prawo. To skręcam. Widzę, że koleś spogląda w lusterko i chce mnie zgubić (pewnie myślał, że jedzie za nim W 123 w Dieslu

). On buta, to ja też! Nie bardzo mógł mi uciec. Doszło tak do 170, a przed nami światła i czerwone, to trzeba hamować. Ucieszyłem się, bo on stanął na środkowym pasie, a ja miałem skręcać w lewo. Pojeżdżam z lewej i pokazałem mu tak:
![[ok]](./images/smilies/ok.gif)
. Uśmiechnął się i podziękował, aż żałuję, żę nie wdaliśmy się w rozmowę. Tego samego dnia około 18, przy placu bankowym tak mi pokazał gościu z zielonego W 123 coupe, chyba z M 102. Auto było na poznańskich, białych blachach i było mi bardzo miło, aż żałuję, że nie wdaliśmy się w rozmowę, ale "trochę" mi się spieszyło, jemu chyba z resztą też, bo jak wyciął spod świateł to go dopadłem dopiero na trzecim skrzyżowaniu...

a potem musiałem (niestety) skręcić w prawo, a on pojechał prosto. Serdecznie pozdrawiam go tą drogą. Tego od BMW też, ale raczej małe prawdopodobieństwo, że on to przeczyta...
P.S.Zdjęcie tylko na pozór jest nie na temat
![[zlosnik]](./images/smilies/zlosnik.gif)
...
Takie W 108 "chodzi" mi po głowie...