MB/8 Club Poland - Klub i forum miłośników samochodów Mercedes-Benz
https://forum.w114-115.org.pl/

OC a "Szkoda całkowita" - przydatny artykuł
https://forum.w114-115.org.pl/viewtopic.php?f=1&t=18952
Strona 1 z 1

Autor:  and6412 [ śr maja 24, 2006 12:05 am ]
Tytuł:  OC a "Szkoda całkowita" - przydatny artykuł

Witam
Dostałem dziś z newsletterem. Sądzę że osoby zainteresowane znajda bardzo pomocny material w postaci tego uzasadnienia prawnego. ;-)

http://www.motofakty.pl/artykul/na_swiatlach_non_stop.html

A tu pełny text dla potomnych gdy zniknie atykuł pod tym linkiem ;-)
Cytuj:
Dobra wiadomość dla poszkodowanych!
Artykuł z dnia: 19.05.2006

Wielokrotnie już pisaliśmy na temat praktyk firm ubezpieczeniowych pozbawionych jakichkolwiek podstaw prawnych. Polegają one na odmowie zgody na naprawę pojazdu z ubezpieczenia OC, jeżeli - zdaniem ubezpieczyciela - jest ona ekonomicznie nieopłacalna.



Dziwnym trafem firmy asekuracyjne jednomyślnie przyjmują za nieopłacalną taką naprawę, której koszt przekracza choćby o złotówkę 70 proc. wartości pojazdu przed zaistnieniem szkody. To przedziwna sytuacja: mamy na rynku wiele firm ubezpieczeniowych, a owa bariera 70 proc. jest wszędzie taka sama! Fot. Bogdan Prejs



Praktyka taka trwa od wielu lat i jakoś, równie dziwnym trafem, nie zainteresował się nią Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, nie badając, czy nie dochodzi w tym przypadku do zakazanej prawem zmowy ubezpieczycieli...



Bariera ta stanowi tymczasem wdzięczne pole do nadużyć. Wystarczy odpowiednio zaniżyć wartość pojazdu przed wypadkiem, albo/i zawyżyć koszty naprawy, by na poszkodowanego przerzucić ciężar borykania się z rozbitkiem. Bo dalsza procedura jest następująca: rzeczoznawca firmy ubezpieczeniowej wycenia tzw. wartość pozostałości, szacując każdy element oddzielnie i ubezpieczyciel wypłaca jedynie różnicę między (zaniżoną) wartością pojazdu przed wypadkiem, a (zawyżoną) wartością pozostałych części, pozostawiając przemyślności poszkodowanego ich sprzedaż.



A że jest to postępowanie bezprawne? Jaki procent poszkodowanych zdecyduje się na trwający latami proces przeciwko ubezpieczycielowi sprawcy kolizji?

Rzecznik Ubezpieczonych, do którego bez przerwy zwracają się z takimi sprawami poszkodowani, wystąpił więc do Sądu Najwyższego o podjęcie uchwały, która raz na zawsze wyjaśniłaby bezprawność stosowanych przez firmy ubezpieczeniowe praktyk, zwłaszcza, że orzecznictwo sądów niższych instancji bywa w tej materii niejednolite.



Sąd Najwyższy w siedmioosobowym składzie wydał postanowienie odmawiające – jedynie ze względów formalnych – powzięcia uchwały, o którą wnioskował dr Stanisław Rogowski. W obszernym uzasadnieniu przesądził jednak problem na korzyść poszkodowanych. W uzasadnieniu czytamy m.in. :

„W obowiązkowym ubezpieczeniu komunikacyjnym OC ma zastosowanie zasada pełnego odszkodowania wyrażona w art. 361 § 2 k.c., a ubezpieczyciel z tytułu odpowiedzialności gwarancyjnej wypłaca poszkodowanemu świadczenie pieniężne w granicach odpowiedzialności sprawczej posiadacza lub kierowcy pojazdu mechanicznego (art. 822 § 1 k.c.). Suma pieniężna wypłacona przez zakład ubezpieczeń nie może być jednak wyższa od poniesionej szkody (art. 8241 6 § 1 k.c.) i przede wszystkim na tym tle zachodzi potrzeba oceny, czy koszt restytucji jest dla zobowiązanego nadmierny (art. 363 § 1 zd. drugie k.c.).

Przyjmuje się, że nieopłacalność naprawy, będąca przesłanką wystąpienia tzw. szkody całkowitej, ma miejsce wówczas, gdy jej koszt przekracza wartość pojazdu sprzed wypadku .

Za utrwalony należy zatem uznać pogląd, że koszt naprawy uszkodzonego w wypadku komunikacyjnym pojazdu, nieprzewyższający jego wartości sprzed wypadku , nie jest nadmierny w rozumieniu art. 363 § 1 k.c. Pogląd ten aprobowany jest w doktrynie.”



Sąd Najwyższy wskazał jednocześnie, że niejednokrotnie dokonywał takiej oceny prawnej, rozstrzygając konkretne sprawy przeciwko firmom ubezpieczeniowym i przytoczył przykładowe sygnatury takich orzeczeń.



Towarzystwa asekuracyjne doskonale znają te rozstrzygnięcia. Dlaczego więc w dalszym ciągu stosują „lex 70 proc.”? Z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że nie znają ich poszkodowani, po drugie dlatego, że mało komu chce się walczyć o swoje w sądzie.



Polecamy więc omawiane postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 12 stycznia 2006 sygn. III CZP 76/05 (dostępne na stronach internetowych SN), a przede wszystkim jego obszerne uzasadnienie, stanowiące nieodparty argument w sporze z ubezpieczycielem sprawcy kolizji.



Uwaga! Omawiany problem odnosi się tylko do likwidacji szkody z obowiązkowego ubezpieczenia OC jej sprawcy. W przypadku dobrowolnego ubezpieczenia Autocasco firma asekuracyjna może przyjąć praktycznie każde rozwiązanie, a ubezpieczony podpisując umowę zgadza się samochcąc na zawarte w niej warunki.

Autor:  lysy2 [ śr maja 24, 2006 8:40 am ]
Tytuł: 

przydatna rzecz :)

Autor:  ro2man [ śr maja 24, 2006 8:47 am ]
Tytuł: 

Popsułeś mi humor z rańca tym artykułem tzn. nie tym o odszkodowaniu ale pod wskazanym linkiem jest artykuł o jeździe na światłach.
Jak czytam sformułowania typu
„Wprowadzenie w Polsce przepisu mówiącego o obowiązku jazdy na światłach w dzień przez cały rok na wszystkich drogach jest zgodne z polityką państwa i zaleceniami Komisji Europejskiej. Plan nowelizacji prawa w tym zakresie jest częścią narodowego programu GAMBIT. W tej chwili w Ministerstwie Transportu trwają prace legislacyjne w tym zakresie ..” to mnie krew zalewa
Gnojstwo powinno zająć się budową i remontem dróg a nie takimi pierdołami.

Autor:  lysy2 [ śr maja 24, 2006 8:54 am ]
Tytuł: 

ro2man - masz rację co do budowy dróg, ale ja ten projekt ze światłami popieram (sam jeżdżę cały rok na światłach)
dodam, że nawet rowerzyści powinni być oświetleni, bo często ich nie widać nawet w dzień - ale to tylko moje zdanie

Autor:  BamBam [ śr maja 24, 2006 9:26 am ]
Tytuł: 

lysy2 pisze:
sam jeżdżę cały rok na światłach


ja tez jezdze przez caly rok :) przydatna sprawa!! A w szczegolnosci w zalesionych rejonach, gdzie cien pokrywa znaczna czesc drogi i wielkie g widac...

Autor:  .:SPEEDYRIDER:. [ śr maja 24, 2006 9:36 am ]
Tytuł: 

mi po każdej stłuczce przyznawali Szkode calkowitą i tylko siez tego cieszyłem bo kalkulowalo mi się za każdym rzem z duża nadwyżką ;)

Autor:  ro2man [ śr maja 24, 2006 9:37 am ]
Tytuł: 

Nie chodzi mi o to czy jest to słuszne czy nie ale o całą niejako formę tegoż artykuły.
Bo jak sam pewnie przyznasz sformułowanie „narodowy program” zawiera w sobie jakoś rzecz nadrzędną, bardzo istotną dla całego społeczeństwa np. jak program walki z rakiem , z gruźlicą, z bezrobociem.
Ale, żeby z jazdy na światłach zrobić narodowy program to dla mnie jest kretyństwo :evil:

Autor:  Mechu [ śr maja 24, 2006 11:35 am ]
Tytuł: 

ro2man pisze:
„Wprowadzenie w Polsce przepisu mówiącego o obowiązku jazdy na światłach w dzień przez cały rok na wszystkich drogach jest zgodne z polityką państwa i zaleceniami Komisji Europejskiej. Plan nowelizacji prawa w tym zakresie jest częścią narodowego programu GAMBIT. W tej chwili w Ministerstwie Transportu trwają prace legislacyjne w tym zakresie ..”


A w takich Niemczech nie można usankcjonować prawnie i tym samym narzucić obowiązku jazdy na światłach przez dzień cały. Niemcy są zobowiązane do utrzymywania odpowiedniego poziomu emisji spalin do atmosfery i jeśli każdy zmotoryzowany Niemiec włączy światła to wiadomo, że zużycie paliwa wzrośnie a tym samym emisja dwutlenku węgla ( bo chyba o dwutlenek węgla chodzi jeśli dobrze pamiętam)

To taka ciekawostka jaką usłyszałem niedawno w PR III.

Strona 1 z 1 Strefa czasowa UTC+02:00
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Limited
https://www.phpbb.com/