michau pisze:
generalnie jest ok.
Generalnie jest OK to fakt, ja nawet nie tracę aż tak bardzo cierpliwości do samochodu, co do obsługi podobno Autoryzowanego Serwisu
![[szalone]](./images/smilies/szalone.gif)
. Już samo moje nastawienie do tych ludzi którzy tam obsługują jest lekko mówiąc negatywne.
No ale nic lećmy dalej ...
Wyjechałem od mechanika, pojechałem samochód dalej czyścić w środku, w końcu nic innego mi nie pozostało dopóki nie sprowadzą części. No więc zrobiłem co miałem zrobić, wykąpałem się, wpakowałem swoją kobietę do samochodu i ruszyliśmy do teściów. W połowie drogi ( tuż za Opolem ) silnik zaczął dziwnie szarpać. Zjechałem w boczną uliczkę, wrzuciłem na automatyczne P i ... wkręcił się samoczynnie na około 4000 obrotów. Myślę sobie, że jeszcze tylko tego brakowało. Zgasiłem silnik, wszedłem w koszuli pod maskę i szukam, czy się gdzieś nie pozacinały cięgna od gazu, czy może śruba od regulowania obrotów się nie wykręciła. No ale nic, wszystko na swoim miejscu, a że nie jestem mechanikiem, postanowiłem zadzwonić po znajomego, żeby mnie scholował do mechaników. Samochód zatrzymał sie jakieś 6 km od ich siedziby.
Samochód odstawiłem, znajomy odwiózł nas do domu. Wczoraj po południu dzwoni mechanik. Okazało się że obroty to nic strasznego, gdzieś do układu podciśnienia zaczęło dostawać sie lewe powietrze, co powodowało, że silnik pracował tak jakby potrzebował obciążenia. Powiedział, że wymienił gumową rurkę długości 4 cm i już wszystko gra.
No ale to akurat nie był powód jego telefonu, okazało się, że w prawym przednim kole strzelił zacisk hamulcowy i cały płyn wylał się na ziemię. Zacisk pdoobno pasuje od beczki więc nie będzi eproblemów z kupnem.
I tak oto moja Mercedes pierwszy raz uratowała mi życie
