mr_simon pisze:
Ciężko mi byo uwierzyć, ale...
Podjechał dzisiaj do mojej firmy gość Mercedesem W124 2.5D. Gdzie niegdzie wychodziła lekko rdza, z ciekawości podszedłem do auta i spojrzałem na przebieg 580000km. Gość wyszedł i zapytałem się go czy to oryginalny przebieg? A on do mnie a ile z licznika wyczytałem, ja na to, że prawie 600000km, a on do mnie, że ma przejechane 1 million 600 tysięcy kilometrów
![[totalszok]](./images/smilies/totalszok.gif)
, mało tego mówi, że auto jest z 1986r. skrzynia manual, silnik nie miał żadnego remontu, nie bierze oleju i pali 7l / 100km, a jedyne co robił to wymianiał sprzęgło. Normalnie
![[totalszok]](./images/smilies/totalszok.gif)
Co wy na to?
Nic nowego
Obecnie mam udokumentowane (licznik nie kręcony) w swoim W124 300D 450 tys km. Silnik chodzi jak nowy, od 0 kkm na syntetyku do dziś. Przy -30 pali od strzału
Silnik nie miał nigdy zdejmowanej nawet pokrywy zaworów. Jedyna ingerencja w motor -wymiana rok temu JEDNEJ świecy żarowej bo klękła.
Moja ex-beczka '80 W123 300D została przeze mnie kupiona w 1996 roku w .de z udokumentowanym przebiegiem 1.200.000 km. Niestety silnik był do remontu. Ale NIE z powodu, ze się zużył ale z powodu, iż szkopowi na autobanie strzelił wąż i woda uciekła z chłodnicy. Zapiekł tym samym pierścienie.
Jednak odpalała, dymiła ale jechała.
W 1996 roku zaraz po kupnie zrobiłem remont. Wał był nie ruszony, tylko nowe tuleje cylindrowe przyszły, pierścienie też ale tłoki stare zostały.
Zrobiłem tym samochodem (w zasadzie rzadko z niego wysiadając) od 1996 do 2002 roku 650 tys km.
W momencie sprzedaży wóz miał 1.850.000 km. Kupił go ode mnie znajomy.
Jeździ do dziś
