gorex pisze:
jasne przekupili pół miasta, policjantów i strażaków żeby spalić jedno 126
Nie byłeś na miejscu więc nie wiesz jak było i jak ta cała akcja wyglądała

Zza bramy nawet nie było widać ani czuć, że się coś tli a już nas policjant dzwonkiem do drzwi budził i krzyczał, że się samochód pali

Jak wyszliśmy na dwór to już ulica była zablokowana- a jeszcze nie zaczął się tak naprawdę palić
Akurat były takie czasy, że było to dość atrakcyjne auto.
gorex pisze:
nie snujcie teorii spiskowych.
Szkoda tylko, że kilkanaście dni wcześniej rodzice spędzili na komisariacie kilka ładnych godzin, po tym jak pod nasz dom podjechały dwa radiowozy i zabrali ich na przesłuchanie, bo mieli donos, że auto jest skradzione
Musiał przyjechać były właściciel pojazdu i też się tłumaczyć, że jest ok. Jak się okazało, że faktycznie nie ma żadnej lipy to ich puścili stwierdzając, że samochód jest ok i wszystko się zgadza.
Potem mija pare dni i auto płonie, następnego dnia przyjeżdza pan z policji i w zupełnie olewczej rozmowie stwierdza, że to się nie opłaca szukać winnego i że powinniśmy taki samochód lepiej chronić

( a stał za bramą)
Za parę chwil zjawiają się goście, żeby go kupić
I powiedz mi, że Ty byś w takiej sytuacji nie twoerzył "teorii spiskowych"
