2 lata temu bylem w Libanie i Syrii. Jesli chodzi o fanow gwiazdy: ''el paradiso'', raj na Ziemi. Znajomi patrzyli na mnie jak na idiote (oni nie wiedza, ze skrzydlaki i pontony normalnie na taryfie nie jezdza). Na beczki po 4 dniach przestalem zwracac uwage (ilosc taka jak polonezow u nas 10 lat temu). Straszna ilosc W140 i W126 w idealnym stanie. W ogole blachy perfekcja (klimat pustynny temu sluzy). Diesli prawie nie ma, przewaznie benzyny o duzych pojemnosciach. Jak ma sie bene po 50 gr to mozna 500 SE latac na taksowce. Nawiedzilem sklep z czesciami i powalilo mnie: czesci do wszystkich mietkow od lat 50. w tym duza ilosc orginalnych. Chcialem kupic cztery barokowe alusy a'la lata 70./80., ale chyba nie wzialbym ich jako podreczny do samolotu.''Sztrichtachtowcy'' powinni udac sie tam z pielgrzymka (nawet policja nimi jezdzi).
Widzialem raz jak w wielkim korku w Damaszku facet jechal (wlasciwie to stal w korku) biala beczka i koles z tylu strzelil mu /8 (dosyc solidnie) i co??? Wyszli pogadali, posmiali sie i spalili fajke (ja za taki wyczyn na wypieszczonej beczce bym stopy ucinal

). Zreszta jak oni jezdza to jest dyskusja na oddzielny temat.
W Bejrucie totalny hajlajf. Piekne kluby, ulice i samochody. Plakac mi sie chce patrzac na relacje z TV co sie stalo z tym pieknym miastem. Kraj w ktorym jednego dnia mozna sie wykapac w Srodziemnym i posmigac na nartach w gorach. Mimo, ze kraj gorzysty 4-maticow nie bylo (Szwajcaria Bliskiego Wschodu).