Witam
Tak sobie rozgrzebuję po trochu różne newralgiczne miejsca w moim nowym - nie nowym w124te i trafiam czasami na rózne ciekawostki.
Jedną z milszych ciekawostek, zaraz po zakupieniu, było znalezienie w pudełku nazwanym "różne stare sprzęty" oryginalnego radyjka, niestetey bez blachy montażowej. Pozbyłem się więc czym prędzej pięknego kenwooda z CD i masą bajerów, których nie miałem czasu zgłębiać i wsadziłem to co znalazłem. Zaraz ale nie o tym miałem pisać
Wyszedł mianowicie taki problem, podczas deszczu cieknie przez tylne, prawe, boczne okienko (to nad bagażnikiem) i postanowiłem się temu przyglądnąć.
Otworzyłem prawą skrytkę, wsadziłem jak się da łąpę w podszybie, a na ręce zostało mi co nieco lakieru i dużo więcej rdzy
No i masz, tam przed kupnem nie zaglądałem. Mówi się trudno i wyjmuje się szybę. Na dodatek przy kupnie jakoś przeoczyłem to, że ta prawa szyba jest nie od kompletu, sprawdzałem co się da, patrzyłem na szyby, jakoś przeoczyłem, zdarza się.
Tak co nieco poodginałem uszczelkę (od środka) i widzę, nie jest tak źle pewnie coś ciekło trzeba wyjąć przeczyścić, wyszlifować, podmalować, załadować uszczelniacz, który wcześniej nabyłem, założyć z powrotem i będzie super. Zaplanowałem sobie na to tak z pół dnia. Podszybiem od spodu zajmę się w innym czasie, na razie zabezpieczyć przed dalszym podmakaniem.
Niestety jak to czasem bywa rzeczywistośc potrafi zaskoczyć.
Odkręciłem elementy boczków i słupka, odkręciłem i zdjąłem listwę wciskaną w uszelkę na zwenątrz. Zabrałem się za wyjmowanie szyby.
Już wcześniej wydawało mi się, że w środku ta uszcelka jest niepokojąco pobrudzona ale pomyślałem sobie, że to zmagazynowany przez kilkunaście lat brud ładnie tam sobie dojżał
![[zlosnik]](./images/smilies/zlosnik.gif)
.
Mój niepokój zaczął wzrastać wraz z postępem w wyciąganiu szyby. Jak już wylazła, na karoserii zobaczyłem jakąś dziwną masę uszelniającą, jakiś kit czy coś tam. Rozłączyłęm do końca uszczelkę z szybą i miałem już jasność. Cała uszczelka wypełniona jest szarym kitem szklarskim. Niby też do szyb ale jakby do trochę innych i gdzie indziej. Kitem upaprana szyba i blachy.
Cóż robić zabrałem się za usuwanie kitu. Z szyby idzie zmyć, z blach też, ale na wilgotno. Za to z uszczelki, tragedia. Najskuteczniejsze okazało się ścieranie, na mokro, szorstką stroną myjki do naczyń, a na koniec "zwałkowanie" resztek gołymi paluszkami. To ścieram i czyszczę i tak zastał mnie wieczór, na dodatek się coś zaczęło zanosić na deszczyk i na dodatek trzeba wrócić do domu i postawić auto na ulicy
Już zacząłem się zastanawiać kto ze znajomych ma garaż ale przypomniałem sobie, że jestem na siódmą rano umówiony itp.
Postanowiłem wzmóc intensywność czyszczenia uszczelki, zasuwam tak że mnie juz palce bolą, a tu następna niespodzianka. Po wydłubaniu kitu z narożnika uszczelki okazało się, że jest tam dziura na wylot, a tu już się ściamnia. Co było robić, założyłem nie do końca oczyszczoną uszczelkę, osadziłem, wcisnąłem i przykręciłem listwę i do domu. Uszczelka leży dużo lepiej i cieknie już tylko w jednym narożniku, tym dziurawym. Ale zabawę trzeba zrobić od początku. Uszczelkę najlepiej pewnie wymienić, a nie kleić. Gorzej, że jak przyglądnąłem się drugiemu okienku z tyłu to też już widzę jakieś resztki kitu. Jeszcze z dzień takiej roboty i wszędzie będę widział kit :[
Najwyraźniej Niemiec myśląc już o sprzedaży auta postanowił przyoszczędzić albo może sam był szklarzem albo miał brata szklarza albo sam już nie wiem.
Będę miał pytanie co zrobić z rdzą pomiędzy elementami zgrzanymi gdy od zewnątrz jeszcze jest dobrze, a widać że pomiędzy już jest rdza

ale to pytanie to wrzucę w inny temat.
tyle z przygód z samochodem szklarza, ciekawe co jeszcze uszczelniał tym kitem.
pozdr.
_________________
MB 124 200TE
<i>kiedy byłem, kiedy byłem małym chłopcem hej ... miałem ulubionego resorowca MB W123

<br>to był pierwszy i ulubiony, i nawet miał otwierane drzwi</i>